Melancholia

Poranek po krakowsku, czyli jaki? Z wolno płynącą Wisłą. Cichy i spokojny. Skrywający swoją codzienność we mgle zmieszanej ze smogiem. Tajemniczy, melancholijny. Wyczekiwany po tygodniu pracy. Tak… lubię takie poranki.

Czytaj dalej Poranek po krakowsku

Ha! Zima pokazała, że potrafi. -20 stopni Celcjusza to przyznacie jest całkiem rześka i orzeźwiająca temperatura. Wcale nie narzekałam, nie zostałam zaskoczona jak zwykle są nasi „drogowcy”.

Czytaj dalej W mroźnym i smogowym uścisku

Szukam zimy nad Wisłą. Podobno przyszła. Zaglądnęła tutaj wyjątkowo nieśmiało. Owszem, lekko przymroziła ale białego puchu poskąpiła. Z trudem można ją odnaleźć. Za to są drzewa…

Czytaj dalej Drzewa v2

Już niedługo w kalendarzu pojawi się zima… ta pora roku nielubiana przez sporą grupę Polaków, którzy jeszcze zanim nastanie, wyczekują już lata. Jest zimno, dni krótkie, do tego ten śnieg i w ogóle jakoś bylejako. Zimno i sama zima potrafią jednak czarować i zaskakiwać. Malują zwykle krajobraz i przyrodę dużo ciekawiej niż upalne, lipcowe poranki. To doskonały moment by ruszyć w poszukiwania wyjątkowych chwil, wartych naciścięcia migawki w aparacie.  

Czytaj dalej Zimą musi być zimno…
Tatry

Wraz ze znikającym śniegiem w Tatrach zmuszona jestem do odstawienia ciepłych, puchowych rzeczy i podsumowania zimowego fotografowania. Bardzo mała ilość pogodnych i słonecznych dni sprawiła, że zima nie była aż tak krajobrazowo fotogeniczna. Nie był to jednak czas stracony mimo, że nie udało się trafić tak upragnionego morza chmur i mgieł pod stopami w górach. Być może właśnie takie warunki, które zaoferowała nam natura zmuszają do poszukiwań, większej kreatywności i myślenia nad każdym kadrem. 

Czytaj dalej Podsumowanie zimy i krokusowe szaleństwo