Melancholia

Poranek po krakowsku, czyli jaki? Z wolno płynącą Wisłą. Cichy i spokojny. Skrywający swoją codzienność we mgle zmieszanej ze smogiem. Tajemniczy, melancholijny. Wyczekiwany po tygodniu pracy. Tak… lubię takie poranki.

Czytaj dalej Poranek po krakowsku

Szukam zimy nad Wisłą. Podobno przyszła. Zaglądnęła tutaj wyjątkowo nieśmiało. Owszem, lekko przymroziła ale białego puchu poskąpiła. Z trudem można ją odnaleźć. Za to są drzewa…

Czytaj dalej Drzewa v2

Jest ich tysiące, świetnie wpisują się w miejski krajobraz. Umilają i zdarza się, że uprzykrzają życie. Bez nich byłoby źle, z nimi nie zawsze jest dobrze. Jedno jest pewne. O poranku stanowią najliczniejszą grupę, która towarzyszy mi w moich fotograficznych poszukiwaniach.

Czytaj dalej Lecę bo chcę