4 lata temu zaczęłam fotografować Kraków o poranku. Wszystko zaczęło się dosyć zwyczajnie. Któregoś zimowego weekendu, zamiast w góry, ruszyłam nad Wisłę…

Czytaj dalej I wybiła czwórka

Przyszedł czas na moje prywatne fotograficzne podsumowanie 2018 roku. To nie był rok z szaloną ilością godzin fotografowania. Wręcz z jedną z mniejszych w mojej historii. Nie oznacza to jednak, że nic się nie działo. Co się zmieniło i co udało mi się zrobić, zobaczcie poniżej.

Czytaj dalej Tak było…

W drugiej połowie października przez 4 dni zwiedzałam z aparatem chorwacki półwysep Istria. Było niezwykle pusto i cicho mimo przyjemnego ciepła, soczystej zieleni i niemal wiosennych łąk pełnych kwiatów. Klimatyczne miasteczka nad Adriatykiem były uśpione, jakby już czekały co przyniesie sezon turystyczny w przyszłym roku. Jedyny większy ruch można było zaobserwować wokół plantacji drzew oliwnych, gdzie powoli zaczynały się zbiory.

Czytaj dalej Mali mieszkańcy Istrii
Drzewa

Miasto to także drzewa, których powinno być coraz więcej. Tak po prostu dla zdrowia i czystszego powietrza. Zobaczcie moje drzewa.

Czytaj dalej Drzewa

A gdyby tak wszystko – lub prawie wszytko postawić na głowie i odwrócić do góry nogami. Z pomocą przychodzi deszcz, dobroczynny nie tylko ze względu na suszę i stan wód. 

Czytaj dalej Do góry nogami

Jest ich tysiące, świetnie wpisują się w miejski krajobraz. Umilają i zdarza się, że uprzykrzają życie. Bez nich byłoby źle, z nimi nie zawsze jest dobrze. Jedno jest pewne. O poranku stanowią najliczniejszą grupę, która towarzyszy mi w moich fotograficznych poszukiwaniach.

Czytaj dalej Lecę bo chcę
Dynów

Nie raz mijany, zazwyczaj w drodze na lub po wschodzie słońca. Fotograficznie niezauważany przeze mnie – Dynów. Małe miasteczko nad Sanem, na Pogórzu Dynowskim. So? Why not Dynów? Przyszła chwila, żeby zatrzymać się na dłuższą chwilę i poszukać fotograficznej inspiracji w – na pierwszy rzut oka – nieciekawym miejscu. 

Czytaj dalej Why not Dynów?

Życie w „cieniu” Zamku Spiskiego płynie jakby wolniej. Czas też nie rzadko jakby się zatrzymał. Może to kwestia sąsiedztwa tak znakomitego zabytku, a być może sedno leży zupełnie gdzie indziej. Mowa tutaj o słowackim Spiskim Podhradie /Spiskie Podgrodzie/. Wyruszyłam na krótki spacer po tym niewielkim mieście, z Zenitem i cyfrowem EOS-em z dopiętym obiektywem m42. Co z tego wyszło?

Czytaj dalej Pod hradem

Spakowałam Zenita z moim ulubionym obiektywem oraz założoną już wcześniej rolką Ilford 400 i mogłam ruszyć w długą podróż polską koleją. Celem był Toruń i festiwal fotografii przyrodniczej. Po 11 godzinach drogi w warunkach, o których moznaby długo pisać, powatarzając powszechnie znane fakty, udało sie dotrzeć do celu. 

Czytaj dalej Toruń 36h