4 lata temu zaczęłam fotografować Kraków o poranku. Wszystko zaczęło się dosyć zwyczajnie. Któregoś zimowego weekendu, zamiast w góry, ruszyłam nad Wisłę…

Czytaj dalej I wybiła czwórka

Koniec sierpnia to czas kiedy na horyzoncie widać już jesień. Częste, poranne mgły i coraz lepsza widoczność zachęcają do ruszenia gdzieś wyżej i dalej. 

Czytaj dalej Czas na mgły
Melancholia

Poranek po krakowsku, czyli jaki? Z wolno płynącą Wisłą. Cichy i spokojny. Skrywający swoją codzienność we mgle zmieszanej ze smogiem. Tajemniczy, melancholijny. Wyczekiwany po tygodniu pracy. Tak… lubię takie poranki.

Czytaj dalej Poranek po krakowsku

Pytasz, co widzę? Nic…. nic nie widzę. Gęsta mgła obniżająca widoczność do 1-2 metrów, skutecznie zmienia fotograficzne cele. Melancholijny nastrój, cisza przerywana od czasu do czasu przez ptaki to historia pewnego poranka nad Jeziorem Żywieckim w Beskidzie Małym. Pięknego, mimo braku „popularnego” światła, dzięki któremu można wykonać kilka pocztówkowych kadrów zdobywających w łatwy sposób swoich fanów. 

Czytaj dalej Poranek nad jeziorem
Cerkiew

Co wyróżnia Beskid Niski spośród innych gór i sprawia, że jest wyjątkowy? Nie jest to z pewnością wysokość nad poziom morza ani rozległe czy zapierające dech krajobrazy. To czym może pochwalić się ten niewielki region to kulturalna i duchowa spuścizna Łemków.

Czytaj dalej Sakralny Beskid Niski
Dynów

Nie raz mijany, zazwyczaj w drodze na lub po wschodzie słońca. Fotograficznie niezauważany przeze mnie – Dynów. Małe miasteczko nad Sanem, na Pogórzu Dynowskim. So? Why not Dynów? Przyszła chwila, żeby zatrzymać się na dłuższą chwilę i poszukać fotograficznej inspiracji w – na pierwszy rzut oka – nieciekawym miejscu. 

Czytaj dalej Why not Dynów?
Strachy

Po niemal roku, postanawiam odwiedzić znajomą gromadkę, która dzielnie stoi na straży pewnego pola. W porannej mgle Pogórza Przemyskiego wygląda nieco strasznie ale strachy pozują do zdjęć wyjątkowo chętnie.

Czytaj dalej Wizyta u starych znajomych
Liwocz

562 m n.p.m to niewiele. Wystarcza jednak, by popatrzeć z góry na Dolinę Wisłoki i Pogórze Strzyżowskie. Jestem na najwyższym wzniesieniu Pogórza Ciężkowickiego, Liwoczu. Jest cicho i sennie. Tylko co 15 minut rozbrzmiewa głos dzwonów z głośników. Wieża widokowa, na której się znajduję jest częścią Sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju. W dolinach majaczą poranne mgły, zasłaniając i odkrywając raz po raz elementy krajobrazu pasma pogórzy.

Czytaj dalej 562 m n.p.m

Zaczyna się tak jak zwykle – nocną pobudką. Tym razem już po dwóch godzinach snu. Godzina szokuje, pojawia się zmęczenie i wątpliwości czy aura dopisze. O tej porze każde 5 minut snu jest jak długa poobiednia drzemka. Niestety nic z tego – wschód słońca jest o 4.30 a na szczycie musimy się zameldować już o o 3.30. Ruszamy, bo słońce na nas nie poczeka. Jest ciepło, nawet za bardzo, ale za to umiarkowanie wilgotno co daje nadzieję na poranną mgłę. Po 1,5-godzinnym marszu stajemy na platformie widokowej Okrąglicy (jeden ze szczytów Trzech Koron w Pieninach). 

Czytaj dalej Inaczej niż zwykle