4 lata temu zaczęłam fotografować Kraków o poranku. Wszystko zaczęło się dosyć zwyczajnie. Któregoś zimowego weekendu, zamiast w góry, ruszyłam nad Wisłę…

Czytaj dalej I wybiła czwórka

Przyszedł czas na moje prywatne fotograficzne podsumowanie 2018 roku. To nie był rok z szaloną ilością godzin fotografowania. Wręcz z jedną z mniejszych w mojej historii. Nie oznacza to jednak, że nic się nie działo. Co się zmieniło i co udało mi się zrobić, zobaczcie poniżej.

Czytaj dalej Tak było…
Melancholia

Poranek po krakowsku, czyli jaki? Z wolno płynącą Wisłą. Cichy i spokojny. Skrywający swoją codzienność we mgle zmieszanej ze smogiem. Tajemniczy, melancholijny. Wyczekiwany po tygodniu pracy. Tak… lubię takie poranki.

Czytaj dalej Poranek po krakowsku

Szukam zimy nad Wisłą. Podobno przyszła. Zaglądnęła tutaj wyjątkowo nieśmiało. Owszem, lekko przymroziła ale białego puchu poskąpiła. Z trudem można ją odnaleźć. Za to są drzewa…

Czytaj dalej Drzewa v2
Drzewa

Miasto to także drzewa, których powinno być coraz więcej. Tak po prostu dla zdrowia i czystszego powietrza. Zobaczcie moje drzewa.

Czytaj dalej Drzewa

A gdyby tak wszystko – lub prawie wszytko postawić na głowie i odwrócić do góry nogami. Z pomocą przychodzi deszcz, dobroczynny nie tylko ze względu na suszę i stan wód. 

Czytaj dalej Do góry nogami

Jest ich tysiące, świetnie wpisują się w miejski krajobraz. Umilają i zdarza się, że uprzykrzają życie. Bez nich byłoby źle, z nimi nie zawsze jest dobrze. Jedno jest pewne. O poranku stanowią najliczniejszą grupę, która towarzyszy mi w moich fotograficznych poszukiwaniach.

Czytaj dalej Lecę bo chcę

W dzień zaduszny wybrałam najbanalniejsze z możliwych miejsce do fotografowania i modny temat początkiem listopada. Nie raz odwiedzałam i przechodziłam obok Cmentarza Rakowickiego, ale nigdy w tym czasie.

Czytaj dalej Piknik zaduszny