W Rzeszowie, jak przystało na „Stolicę Innowacji”, dwa lata temu powstał most im. Tadeusza Mazowieckiego dla fotografów. Nie odciążył on w szczególny sposób ruchu w mieście a spotkania z pieszym czy rowerzystą nie są zbyt częste. Za to wspaniale nadaje się jako temat fotograficzny. Do tego jest jedną z ciekawszych brył powstałych w mieście w ostatnich latach. Stąd też ochrzciłam go mostem dla fotografów. Zobaczcie poniżej jak wygląda.

Czytaj dalej Most dla fotografów
Melancholia

Poranek po krakowsku, czyli jaki? Z wolno płynącą Wisłą. Cichy i spokojny. Skrywający swoją codzienność we mgle zmieszanej ze smogiem. Tajemniczy, melancholijny. Wyczekiwany po tygodniu pracy. Tak… lubię takie poranki.

Czytaj dalej Poranek po krakowsku

A gdyby tak wszystko – lub prawie wszytko postawić na głowie i odwrócić do góry nogami. Z pomocą przychodzi deszcz, dobroczynny nie tylko ze względu na suszę i stan wód. 

Czytaj dalej Do góry nogami
Bardejów

W północno-wschodniej Słowacji znajduje się jedno z ciekawszych miast na Słowacji, Bardejów. Nie jest duży ale za to oferuje niepowtarzalną architekturę zabytkowego centrum, wpisanego na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO.

Czytaj dalej Kilka ujęć z Bardejowa
Dynów

Nie raz mijany, zazwyczaj w drodze na lub po wschodzie słońca. Fotograficznie niezauważany przeze mnie – Dynów. Małe miasteczko nad Sanem, na Pogórzu Dynowskim. So? Why not Dynów? Przyszła chwila, żeby zatrzymać się na dłuższą chwilę i poszukać fotograficznej inspiracji w – na pierwszy rzut oka – nieciekawym miejscu. 

Czytaj dalej Why not Dynów?

Życie w „cieniu” Zamku Spiskiego płynie jakby wolniej. Czas też nie rzadko jakby się zatrzymał. Może to kwestia sąsiedztwa tak znakomitego zabytku, a być może sedno leży zupełnie gdzie indziej. Mowa tutaj o słowackim Spiskim Podhradie /Spiskie Podgrodzie/. Wyruszyłam na krótki spacer po tym niewielkim mieście, z Zenitem i cyfrowem EOS-em z dopiętym obiektywem m42. Co z tego wyszło?

Czytaj dalej Pod hradem
Rzeszów

Rzeszów nie należy do moich ulubionych tematów fotograficznych. Wbrew nierzadkim opiniom, z okna nie widać Bieszczadów ani leżącego około 60 kilometrów bliżej, Beskidu Niskiego. To ani ładne ani brzydkie miejsce nie działa inspirująco. Aura niesprzyjająca fotografowaniu krajobrazów to doskonały pretekst, by mimo wszystko poszukać tego „czegoś” w stolicy Podkarpacia.

Czytaj dalej Migawki z Rzeszowa

Spakowałam Zenita z moim ulubionym obiektywem oraz założoną już wcześniej rolką Ilford 400 i mogłam ruszyć w długą podróż polską koleją. Celem był Toruń i festiwal fotografii przyrodniczej. Po 11 godzinach drogi w warunkach, o których moznaby długo pisać, powatarzając powszechnie znane fakty, udało sie dotrzeć do celu. 

Czytaj dalej Toruń 36h