Wiosna? Nie ma siły, muszą być Czeskie Morawy. Chciałam je odwiedzić od jakiegoś, już dłuższego czasu. Wyruszam niezależnie od pogody, która nie raz nie chciała ze mną współpracować i krzyżowała plany wyjazdowe. 

Morawy

Pola, pola… 

Morawy w kręgu fotograficznym słyną przede wszystkim z pofalowanych pól. Rolnictwo na dużą skalę robi wrażenie a brak typowych dla Polski miedzy czyni krajobraz bardziej harmonijnym. Dla oczu przyzwyczajonych do poszatkowanych, małych pól to coś innego a przez to ciekawszego. 

Morawy

Niczym morskie fale

Na dosyć małym obszarze – głównie w okolicy Kyjova – znajdziemy najbardziej pofalowany krajobraz. Tutaj mała uwaga. Nie dajcie się zwieść części zdjęciom, które znajdziecie w sieci. Niektórzy fotografowie stosują „tani” zabieg zaburzenia proporcji zdjęcia, by uzyskać większe fale. No cóż… mnie nabrano i przez pierwsze kilka dni nie mogłam ich odnaleźć. Z pomocą zawsze jednak przychodzi niezawodny Google Street View, który na pewno prawdę o krajobrazie Ci „powie”.

Same pola… nuda!

Jak już znudzą się nam pola pozostaje ruszyć na eksplorację słynnych winnic. Tutaj na pewno warto odwiedzić Velke Bilovce i wzgórze z kaplicą na Hradistku. Można stamtąd podziwiać m.in. region Palava z niezliczonymi winnicami. 

To jeszcze nie koniec

Pola i winnice to tak naprawdę początek eksploracji tej pięknej krainy. Piękne miasta i zamki na czele z Lednice – Valtice nie pozwolą nam się nudzić. Ale o tym później…

Morawy Morawy Morawy Morawy Morawy Morawy