images_blog_slowacja-2013_131

9 dni

Opublikowano: 09 stycznia 2014

Pogoda za oknem przypomina bardziej przedzimie lub przedwiośnie. Pory roku, które lubię za swoją nieprzewidywalność, ale…. /ale musi być zawsze/ …. ale nie w styczniu. Wróćmy zatem na chwilę myślami do października 2013 roku. 9 dni w górach centralnej Słowacji, od Fatry po Góry Strażowskie. Przyznacie… to był całkiem przyjemny początek października.

Start – Mała Fatra

Po dwóch latach udaje mi się wrócić w Małą Fatrę. To 340km z Reszowa, wcześniej nie było nam z Małą Fatrą po drodze. W Terchovej niewiele się zmieniło na pierwszy rzut oka – Janosik jak czuwał tak czuwa nadal. Jest środek tygodnia, turystów niewielu. Pozostaje tylko kupić ubezpieczenie górskie i ruszyć na Wielki Krywań. Tutaj pierwsza niespodzianka. Okazało się, że od niedawna punkt Informacji Turystycznej nie sprzedaje ubezpieczeń. Najbliższe miejsce to Żylina (25km w jedną stronę). Krótka narada i rezygnujemy, ryzykując że w razie wypadku będziemy wiele lat spłacać długi za akcję HZS (Horska Záchranna Služba, odpowiednik polskiego GOPR-u). Jest zimno jak na początek października. Przed nami perspektywa ok 3-godzinnego podejścia na Przełęcz Snilowską, szlakiem prowadzącym 2/3 drogi pod koleją KLD Chleb. Cieszy myśl o zaoszczędzeniu 7,5 euro/osobę, jednak z upływem czasu i wzrostem nachylenia coraz mniej, bo plecak staje się też jakby coraz cięższy. Na przełęczy wieje porywisty i lodowaty wiatr, część szczytów przykrywają pędzące chmury. Widoków na zachód słońca nie ma, ale mimo wszystko idziemy na Wielki Krywań – w końcu to tylko 30 minut. Po nieudanym zachodzie zostaje już tylko zejść na nocleg do schroniska Chata pod Chlebem. Wieje całą noc, wieje także o poranku, przez szczyty przelewają się chmury a słońce nie może się „przebić”. Pozostaje niedosyt – mamy jednak nadzieję, że do zobaczenia Mała Fatro szybciej niż za dwa lata.

Sulowskie Skały

Sulowskie Skały (Súľovské skaly) przywitały nas niezwykle ciepło swoimi malowniczymi widokami i pięknymi skałami należącymi do łańcucha małofatrzańskiego. Piękna Dolina Sulowska z Sulov-Hradna, wiele niewymagających szlaków zamykających się w pętelkę sprawiają, że jest to doskonałe miejsce na przyjemne wędrówki dla wszystkich. Sąsiednie Góry Strażowskie z malowniczymi ruinami zamków, wioskami położonymi między górami, w tym słynnymi Cicmanami nie pozwalają się nudzić. 

Wielka Fatra

Ostatnim punktem touru po słowackich górach była Wielka Fatra. I tutaj kolejny sukces – udało się nam zobaczyć wielkofatrzańskie połoniny w całej okazałości, nie spowite gęstymi chmurami. To z pewnością miejsce dla miłośników rodzimych, bieszczadzkich połonin. W Wielkiej Fatrze połoniny są jednak zdecydowanie bardziej rozległe i poprzecinane głębokimi dolinami. Przykładowo na szczycie Ploská (1532 m n.p.m), jak sugeruje nazwa, jest niemal płaska, rozległa łąka.

Koniec

Wszystko ma swój kres, to banalne ale niestety prawdziwe. 9 dni na Słowacji, nie udało się zrealizować 9 wschodów i 9 zachodów, aura nie chciała współpracować. Pozostały za to w pamięci miejsca, w które trzeba wrócić.